Do drzwi pokoju hotelowego puka portier i pyta:
- Czy to pan zamawiał budzenia na siódmą rano?
- Tak, to ja.
- No to szybciutko, szybciutko, bo już dziewiąta!
Początkujący narciarz pyta bace:
- Czy ten zjazd jest niebezpieczny?
- A gdzie tam, panocku, wszyscy zabijają się dopiero na dole!
Zmarznięty w czasie śnieżycy turysta puka do bacówki - otwiera baca.
- Macie baco cos do jedzenia? - Niii! - To może chociaż wrzątek macie?
- Mom... ino zimny.
- Baco, czy pokazecie nam Giewont - pytają turyści.
- Jo. Widzita ta pierwsza górka
- Tak.
- To nie je Giewont. A widzita ta druga gorka
- Tak.
- To tyz nie je Giewont. A widzita ta trzecia gorka
- Nie.
- To je Giewont.
Baca był świadkiem wypadku samochodowego, Poldek walnął w drzewo. Przesłuchuje go gliniarz:
- Baco jak to było?
Na to baca:
- Panocku widzicie to drzewo?
- Widzę.
- A oni nie widzieli...
Idzie baca do sklepu mięsnego i pyta:
- Cy jest kiełbasa
- Jest. Beskidzka.
- Bez cegośśś
Turyści,schodzący z Gubałówki spotykają górala. Zasapany, mokry od potu, chwiejąc się na nogach, idzie pod górę ciągnąc za sobą kilka metrów grubego, ciężkiego łańcucha.
- Gazdo! A po cóż wy ciągnięcie ten łańcuch?
- Przecie go, krucyfuks, pchoł nie bede!!!
Baca oprowadza turystów po Tatrach.
- Tatry mają dwa miliony lat i trzy miesiące.
- Baco, skąd wiecie to aż z taką dokładnością?
- A był tu jeden profesor trzy miesiące temu i gadał, że mają dwa miliony. To ile mogą mieć teraz?
Przewodnik tatrzański mówi do grupy turystów:
- Zbliżamy się do bardzo niebezpiecznego miejsca. Wiele osób poślizgnęło się tu i spadło w przepaść. Gdyby komuś z Państwa to się przytrafiło, proszę zwrócić głowę w lewą stronę. Z lotu ptaka rozciąga się piękny widok na dolinę.
Nad Morskim okiem siedzi baca. Przechodzący turyści pozdrawiają go i pytają:
- Co tu robicie?
- Łowie pstrągi.
- Przecież nie macie wędki.
- Pstrągi łowi się na lusterko.
- W jaki sposób?
- To moja tajemnica. Ale jeśli dostane flaszke, to ją wam zdradze. Turyści wrócili do schroniska, kupili butelke wódki i zanieśli ją bacy. On tłumaczy...
- Wkładam lusterko do wody, a kiedy pstrąg podpływa i zaczyna się przeglądać to ja go kamieniem i już jest mój...
- Ciekawe... A ile już tych pstrągów złowiliście?
- Jeszcze ani jednego, ale mam z pięć flaszek dziennie...
Idzie baca przez połoniny i widzi jak turysta robi pompki dla zdrowia. Stanął i kiwa głową z podziwem i mówi:
- Różne ja wiatry widziałem, ale żeby babe spod chłopa wywiało...?
Znasz jakiś ciekawy dowcip turystyczny? Przyślij na adres biuro@popmedia.pl. Niech inni też się pośmieją :)